RSS
środa, 31 lipca 2013

 

 

 

Następuje zmiana na moim blogu. Od teraz wszystkie swoje wpisy publikował będę na stronie:

http://cowpilce.pl/ 

Na cowpilce.blox.pl będzie można przeczytać jedynie moje starsze wpisy.

22:02, jacekliberacki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 lipca 2013

Bayer Leverkusen był w minionym sezonie jedną z najlepszych drużyn Bundesligi. Bardzo dobra postawa zespołu na przestrzeni niemal całego sezonu spowodowała, że podopieczni Samiego Hyypii zagrają w Lidze Mistrzów.

Kadra popularnych "Aptekarzy" przed kolejnym sezonem wygląda bardzo ciekawie. Kto wie, czy nie lepiej, niż ta, która dostępna była dla duetu Hyypia-Lewandowski przed rokiem. 

Podczas trwającego cały czas okienka transferowego z zespołu Bayeru odeszło trzech ważnych piłkarzy. Do zespołu Fenerbahce Stambuł przeniósł się Michał Kadlec, Andre Schuerrle najbliższe lata spędzi w Chelsea Londyn, a na powrót do Realu Madryt zdecydował się Daniel Carvajal. Wydawać się może, że takie osłabienia mogą znacznie wpłynąć na zespół. Nic bardziej mylnego.

Bayer Leverkusen potrafił załatać powstałe dziury bardzo szybko. Następcą Schuerrlego ma być niesamowity Koreańczyk Heung-Min Son, który już w Hamburgu pokazywał, że stać go na naprawdę wiele.

Nie powinno być również problemu z obsadą prawej obrony. Zastępcami dla Daniela Carvajala będą nowo pozyskani Giulio Donati z Interu Mediolan i Roberto Hilbert (do Leverkusen trafił na zasadzie wolnego transferu, wcześniej grał w Besiktasie Stambuł).

Oprócz tego do zespołu dołączyli tacy piłkarze jak: reprezentant Australii Robbie Kruse, doświadczony reprezentant Bośni i Hercegowiny Emir Spahić czy utalentowany lewy obrońca z Grecji Konstantinos Stafylidis.

Wszystko to sprawia, że Sami Hyypia ma do dyspozycji bardzo szeroką kadrę. Dla młodego fińskiego trenera może być to w nowym sezonie sprawą kluczową. Bayer Leverkusen czeka bardzo długi i ciężki sezon. Bundesliga, Liga Mistrzów i Puchar Niemiec - ogromna ilość meczów powoduje, że długa i wyrównana kadra to podstawa do osiągnięcia sukcesu.

20:29, jacekliberacki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 lipca 2013

Wczorajsze, a właściwie dzisiejsze 3:0 (mecz zaczął się o północy) było pokazem siły Brazylijczyków, którzy w ostatnich latach często zawodzili, a także uwydatniło słabe strony Hiszpanów i tiki-taki.

Skromnym i cichym dotąd Hiszpanom najwyraźniej się znudziło. O aferze z udziałem kradzieży rzeczy Hiszpanów słyszał już chyba cały świat. Jeszcze do tego ta wypowiedź Xaviego o tym, że zwycięstwo w Pucharze Konfederacji jest zamknięciem pięcioletniego cyklu, który zaczął się na EURO 2008 namawia do refleksji. Jakby Hiszpan bez szacunku do rywala przyjmował, że tak się musi stać, jakby "La Furia Roja" na zwycięstwo w tym turnieju była skazana.

A o tym nie było mowy. Brazylijczycy od początku turnieju wyglądali na drużynę poukładaną taktycznie, z pomysłem na grę. Byli po prostu najlepsi. Do tego mogli zaskoczyć błyskiem geniuszu pojedynczego piłkarza.

Zawiódł jedynie Hulk, bo bardziej na niego niż na Neymara liczyli fani Brazylii. Zawodnik Zenita St. Petersburg marnował stuprocentowe sytuacje, a i nie podawał zbyt często. Z każdym meczem w jego grze było widać narastającą frustrację. Dlatego też Canarinhos częściej grali lewą stroną, stroną Neymara.

No i środkowy napastnik, Fred. Początkowo dopiero 3. opcja w ataku dla Luiza Felipe Scolariego. Nie zawiódł na Pucharze Konfederacji. Ba, był gwiazdą obok Neymara. 30-letni zawodnik Fluminense dotychczas w Europie występował tylko 4 lata, w Olympique Lyon w latach 2005-2009. Od tamtego czasu występuje w lidze brazylijskiej. Na Pucharze Konfederacji potwierdził jednak swoją klasę strzelając 5 bramek w 5 meczach.

Mało brakowało, a to Fred zostałby królem strzelców, co w gruncie rzeczy mu się należało. Złoty but powędrował jednak do Fernando Torresa, nie jest to zasłużone trofeum, bowiem napastnik Chelsea strzelił 4 bramki outsiderom z Tahiti i jedną Nigeryjczykom. Fred natomiast zdobywał bramki tak: 2 bramki z Włochami w meczu o 1. miejsce w grupie, gol z Urugwajem w półfinale i 2 bramki w finale.

Warto także dodać, że doskonałą pracę wykonał trener Luiz Felipe Scolari. Gdy Związek Piłki Nożnej w Brazylii zatrudnił tego szkoleniowca wszyscy mówili, że jest on opcją niepewną. I mówili słusznie. W 2009 roku Scolari zakończył pracę z Chelsea i od tamtej pory nie trenował poważnych klubów. Przez jeden sezon trenował turecki Bunyodkor, przez dwa Palmeiras, z którym spadł z ligi. Następna była już reprezentacja Brazylii. Ta niepewna opcja jednak wypaliła i brazylijski trener już świętuje sukces z Canarinhos.

s

czwartek, 13 czerwca 2013

Przyszły sezon zapowiada się wyjątkowo ciekawie. I nie tylko dlatego, że po nim będzie mundial.

Powodem jest to, że doszło do spektakularnych transferów zawodników. Warto pamiętać, że w przyszłym sezonie Neymara zobaczymy w barwach Barcelony, Mario Gotze w Bayernie Monachium, a Falcao, James Rodriguez i Joao Moutinho zagrają w AS Monaco.

Manchester City pozyskał natomiast mało znanych Fernandinho z Szachtara i Jesusa Navasa z Sevilli za sumę 67 milionów euro.

A trzeba przypomnieć, że wciąż nie zakończyły się sagi transferowe z udziałem choćby Roberta Lewandowskiego, czy Wayne'a Rooney'a.

To jednak "pikuś" w porównaniu z tym, co działo się z trenerami. Zwłaszcza na Wyspach Brytyjskich, gdyż na ławkach trzech pierwszych zespołów Premier League zasiądą nowi trenerzy. Mistrza, Manchester United poprowadzi szerzej nieznany David Moyes, który przez ostatnie 11 lat prowadził Everton.

Będzie to dla niego pierwsze duże wyzwanie, bo po raz pierwszy ciążyć będzie na Szkocie presja. W Evertonie celem na sezon był środek tabeli, a wszystko, co ponad było świetne. Teraz Moyes nie może stawiać sobie takich wyzwań. Wiadomo, że Manchester United to MANCHESTER UNITED.

Takiego problemu na pewno nie będzie miał "The Special One", a ostatnio także "The Happy One" z trenowaniem Chelsea. Bo Mourinho doskonale wie, jak wygrywać. Portugalczyk wygrał ligę i puchar w czterech różnych krajach: w Anglii, w Portugalii, we Włoszech i w Hiszpanii, Ligę Mistrzów z Porto i Interem. Miał też kilka mniejszych sukcesów.

W każdym razie, kibice "The Blues" na niego liczą, bo sytuacja z tego sezonu nie może się powtórzyć. Chelsea stała się pierwszym obrońcą tytułu Ligi Mistrzów, który odpadł w fazie grupowej. Ten niechlubny rekord osłodzili sobie przynajmniej zwycięstwem w Lidze Europy. 

Mou wraca na stare śmieci, bo przypomnę, że Portugalczyk trenował Chelsea w latach 2004-2007

Wciąż niewyjaśniona jest sytuacja z nowym trenerem Manchesteru City. Po katastrofie, jaką okazał się być Roberto Mancini (moim zdaniem kompletna pomyłka, jeśli chodzi o trenerkę) kibice nie chcą słyszeć o kolejnej porażce w Lidze Mistrzów. Ich wybawcą ma być Manuel Pellegrini, który od Ligi Mistrzów jest specjalistą (nieznane Villareal doprowadził do półfinału, z bankrutującą Malagą osiągnąłby to samo, gdyby nie to, że sędziowie uznali strzeloną nieprawidłowo bramkę dla Dortmundu)

Przypomnijmy, że "The Citizens" odpadli w fazie grupowej LM, nawet gdy za przeciwników mieli wspomniane, obecnie drugoligowe  Villareal (spadli do drugiej ligi właśnie po sezonie 2011-2012, gdy kontuzjowana była połowa podstawowego składu), drużynę Napoli, która debiutowała w Lidze Mistrzów oraz Bayern Monachium, wtedy jeszcze nie takim mocnym.

Jednak nie tylko w Anglii są nowi trenerzy. Real Madryt to klub, któremu się nie odmawia, poblem w tym, że nie ma trenera, który godny był przejęcia klubu. Celem Galaktycznych jest Carlo Ancelotti. Problem w tym, że trenuje on "nadziane" PSG, które w razie czego zaoferuje mu iście "galaktyczny" kontrakt i po zabawie z Realem.

No i najciekawsza sprawa. Prawdziwy test Pepa Guardioli. Juppa Heynckesa nie pobije, bo potrójnej korony nie da się pobić. Może co najwyżej dorównać. Jeżeli uda mu się ten wyczyn, to wszyscy będą już pewni tego, co będzie się działo w najbliższych latach.

Co? To, co działo się w latach 2009-2012, tyle że zamiast Barcelony w roli głównej, będzie Bayern.

Zmienią się też koszulki zespołów:

s

 

s

s

Tagi: Nowy Sezon
19:33, jacekliberacki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 czerwca 2013

I choć oficjalnego potwierdzenia wciąż nie mamy, to Franciszek Smuda i Bogusław Cupiał już wypowiadają się na temat wizji nowej drużyny "Białej Gwiazdy", bo ten legendarny klub może wkrótce stać się jednym z wielu.

Z tego powodu o dokonaniu jedynie kilku korekt nie ma mowy. Trzeba stworzyć zupełnie nową drużynę, w której widziałbym jedynie kilku zawodników kadry na ten sezon, panie Smuda.

7 zawodników można oficjalnie pożegnać, bo prawdopodobnie Bunoza na Reymonta już więcej nie zagra. Wisła prawdopodobnie sprzeda go w tym okienku transferowym, jeżeli chce cokolwiek na nim zarobić.

Ważnego kontraktu nie mają już Pareiko, Jaliens, Kosowski, Genkow, Iliev i Sikorski, a okienko jeszcze nie rozpoczęte.

Pewnie wielu zawodników, jak Buras, Szewczyk, czy Brud pójdą na wypożyczenie i jest jeszcze "ulubieniec" kibiców - dla "Guły" Garguły najlepiej by było, gdyby nie pokazywał się już w Krakowie. Wisła musi jak najszybciej poszukać jakiegoś "frajera", który kupiłby tego zawodnika.

Z pewnością w drużynie pozostanie kilku doświadczonych zawodników, jak Sobolewski, Głowacki, czy Wilk (znowu nie taki stary), ale to młodzież w tym sezonie pokazywała się wyśmienicie.

Michał Chrapek był gwiazdą ostatnich kolejek, Paweł Stolarski dawno wywalczył pierwszy skład w Wiśle (w ostatnim meczu nie grał, bo był na zgrupowaniu U-17), a Alan Uryga był obok Arkadiusza Głowackiego najpewniejszym obrońcą zespołu w końcówce. 

Ci zawodnicy muszą podziękować za to Tomaszowi Kulawikowi, który w ostatnich kolejkach dawał grać młodym zawodnikom. Nawet przynosiło to efekty, bo 3:0 z Koroną było pierwszym od 2 lat zwycięstwem w lidze z różnicą 3 bramek.

"Nowi" przy Reymonta też się odnaleźli, bo Emmanuel Sarki okazał się strzałem w dziesiątkę, Miśkiewicz swoja dyspozycją w ostatnich kolejkach wręcz zmusił władze klubu do zwolnienia Pareiki, a "nowy stary" Małecki chyba faktycznie zmądrzał w tej Turcji.

Łukasz Burliga wprawdzie grał przez cały sezon, ale jakoś szczególnie się nie pokazał. Z kolei Michał Czekaj, choć obrońcą jest stalowym, to zdrowie ma porcelanowe i musi coś z tym zrobić.

Na pewno trener Smuda musi zacząć poszukiwania lewego obrońcy, defensywnego pomocnika (nie wyobrażam sobie, aby Radosław Sobolewski mógł rozegrać cały sezon) no i oczywiście tego nieszczęsnego napastnika, bo kibice się wściekną, gdy zobaczą na murawie nowego Daniela Sikorskiego.

Zapewne bardzo mało osób o tym wie, ale Michał Nalepa, obecnie podstawowy środkowy obrońca Termaliki Bruk-Bet Nieciecza rozgrywa bardzo dobry sezon w I lidze. Najbardziej istotne jest to, że ten 21-letni zawodnik został wypożyczy przez Termalikę z Wisły Kraków, więc warto brać go pod uwagę przy ustalaniu składu na następny sezon.

s

20:59, jacekliberacki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 maja 2013

Wczoraj Bayern Monachium pokonał Borussię Dortmund w finale Ligi Mistrzów. Nie będzie to jednak temat tego wpisu.

Uczestników przyszłej edycji przedstawiałem tutaj. To jednak czeka nas dopiero w przyszłym sezonie. Obecny sezon ciągle trwa. Teraz czekają nas głównie finały pucharów krajowych.

Pół godziny temu Lazio pokonało Romę w finale Pucharu Włoch, które były jednocześnie derbami Rzymu.

Za tydzień Bayern powinien tylko dopełnić formalności i dołożyć ostatni tytuł do potrójnej korony. W finale Pucharu Niemiec zmierzy się z Vfb Stuttgart. Nikt nie spodziewa się chyba innego wyniku niż zwycięstwa Bawarczyków.

Po krajowych pucharach przyjdzie czas na okienko transferowe. Kilka transferów, jak choćby przejście Neymara do Barcelony zostało potwierdzonych. Zawodnicy do nowych klubów będą mogli się przenieść 1 lipca.

W tym czasie zaczną się rozgrywki ligowe oraz eliminacje do europejskich pucharów. O Ligę Mistrzów walczyć będzie m. in. Legia Warszawa. Nowo koronowani mistrzowie Polski zaczną eliminacje od 2. rundy. Bardzo wcześnie, bo 12 lipca rozpoczną się zreformowane rozgrywki ekstraklasy.

To powinno pomóc w znalezieniu rytmu meczowego zespołom walczącym o europejskie puchary. Rytm meczowy w poprzednich sezonach był problemem takowych drużyn.

Potem będzie już to samo. Liga Mistrzów, Liga Europejska i kolejne emocje związane z futbolem.

s

21:16, jacekliberacki
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 maja 2013

Rozgrywki ligowe we wszystkich krajach europejskich dobiegają końca, więc w większości znamy uczestników przyszłej edycji Ligi Mistrzów.

Finał tegorocznych rozgrywek już niebawem, więc aby jeszcze bardziej podgrzać atmosferę przed decydującym meczem spójrzmy na uczestników przyszłej edycji.

W Anglii i Niemczech rozgrywki ligowe dobiegły końca, ale walka o elitarną Ligę Mistrzów trwała do ostatniego gwizdka. Na wyspach kluby z Manchesteru uciekły reszcie stawki i na długo przed końcem mogli cieszyć się z awansu.

Jednak o miejsca trzecie i czwarte, które również dawały udział w Lidze Mistrzów walka trwała do samego końca. Trzy londyńskie zespoły (Chelsea, Arsenal i Tottenham) toczyły boje, które okazały się wygrane dla Chelsea i Arsenalu.

W Niemczech o czwarte miejsce walczyły Eintracht, Freiburg i Schalke i ta ostatnia drużyna wygrała starcie, choć niespodzianka była naprawdę blisko. Trzy pierwsze zespoły, czyli Bayern, Borussia i Bayer już w połowie sezonu uciekli reszcie stawki i mogli być spokojni o Champions League.

W lidze włoskiej bardzo wcześnie dwa zespoły wywalczyły fazę grupową LM, a walkę o trzecie miejsce stoczyły Fiorentina i Milan, a w tym pojedynku lepsza okazała się drużyna z Mediolanu. Fiorentina musiała obejść się smakiem, a na pocieszenie dostała Ligę Europejską.

W Hiszpanii Atletico, Real i Barcelona już na dwie kolejki przed końcem są pewni swego, a czwarte miejsce zdobędzie Valencia lub Real Sociedad. Gdyby ten drugi zespół awansował do LM, to byłaby to prawdziwa niespodzianka.

Podobna do tej, która miała miejsce w Portugalii. Z tamtego kraju oprócz stałych bywalców w fazie grupowej, czyli Porto i Benfiki zobaczymy także... Pacos de Ferreira. Będzie to pierwsza przygoda tej drużyny nie tylko z Ligą Mistrzów, ale także z europejskimi pucharami. Oczywiście Pacos musi najpierw przejść przez eliminacje.

Z Rosji zobaczymy CSKA i Zenit, co akurat było wiadome od dawna, a z Ukrainy Szachtar Donieck i Metalist Charków, jeżeli drużyna ta przejdzie przez eliminacje.

s

20:50, jacekliberacki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 kwietnia 2013

Na pierwszy rzut oka to porównanie ośmiesza "Ludo". Jednak, czy rzeczywiście Obraniak jest potrzebny kadrze? Czy może Sebastian Mila byłby lepszy?

Sebastian Mila przeżywa drugą młodość. Świetnie wykonuje stałe fragmenty gry, podobnie jak Obraniak. Jednak Polak ma coś, czego fałszywy Polak nie ma. Podanie.

Oczywiście, Obraniak gra w dużo trudniejszej lidze itd. Jednak w kadrze gra na "dziesiątce" i musi się z tej roli wywiązywać. A od dawna nie widziałem jakiegoś kluczowego podania ze strony Ludo.

Zaś Mila ma świetne statystyki, strzela całkiem dużo bramek i wcale nie jest takim cieniaskiem, za jakiego go uważają.

Kluczową kwestią jest jednak wpływ na atmosferę w kadrze. Można mówić, że są to pierdoły, ale w kadrze Obraniak jest prawdziwym insectem. Strzela fochy i foszki, a na dodatek nie umie mówić "po polskiemu". Za to Sebastian Mila chyba umie mówić w swoim ojczystym języku.

Tak więc, po głębszej analizie postawiłbym jednak na Milę, pod uwagę biorąc także bieżącą formę "Rogera".

Zapraszam do poprzedniego wpisu z dzisiaj o Drewnandowskim.

s

Od dawna wszyscy śmieją się z Lewandowskiego, a konkretniej z jego umiejętności technicznych.

Czy jednak tak jest naprawdę? Czasami zabłyśnie jakąś sztuczką techniczną, ale ogólnie rzecz biorąc wirtuozem nie jest. To jednak czasami pomaga, tak samo jak w meczu z Szachtarem, kiedy strzelił bramkę po nieczystym uderzeniu piłki.

Z reguły jednak brak techniki nie pomaga. Czy jednak klasyczna "9", snajper musi mieć wyborną technikę? Nie. Wystarczy dobre ustawienie się i główka. Przykład?

Filippo Inzaghi nigdy nie był świetnym technikiem. Większość goli, jakie strzelał były albo z sytuacji "sam na sam" albo po prostu na pustą bramkę. Inzaghi potwierdził swoją wielkość w 2007 roku, kiedy to strzelił 2 bramki w finale Ligi Mistrzów i wygrał dla klubu trofeum.

Tak więc, owszem można mówić na niego "drewno", ale to dużo nie zmienia. Poza tym, widziałem gorszych technicznie od niego, na przykład taki Rafał Boguski. A i on ciągle strzela, choć mniej regularnie od Lewandowskiego.

s

sobota, 06 kwietnia 2013

Franciszek Smuda nie był trenerem Polski na EURO 2012?

 

Pierwsze pytanie, jakie powinienem zadać, to czy to by coś zmieniło?Po Franzie było widać, że czuje presję, bo po porażkach w meczach towarzyskich zasłaniał się wygraną z Argentyną (właściwie 4 zespołem Argentyny) i dobrą grą.

Jego klasa trenerska nie była też zbyt wielka, bo teraz, trenując Jahn Regennsburg przegrywa mecz za meczem i wygląda na to, że nie utrzyma klubu w 2. Bundeslidze.

OK, można z tym polemizować, bo w drużynie nie ma dobrych zawodników. Ale przecież na Euro nie mógł narzekać na brak przynajmniej dobrych piłkarzy. A i grupa była najgorsza, a Polska w niej ostatnia.

Drugą sprawą jest to, jaki trener miałby być zamiast niego. Pewnie PZPN Laty znowu postąpiłby głupio, zatrudniając polskiego trenera, którego największym sukcesem było mistrzostwo, a najlepszym piłkarzem jakiego trenował był Arek Piech.

Ale gdyby Polska miała trenera, który zna swój fach, był w wielkim klubie z wielkimi zawodnikami? Wtedy pewnie losy Polski potoczyłyby się inaczej.

Lecz nie warto już o tym pisać, czy rozmawiać, bo jak wiadomo Polak mądry po szkodzie. Teraz jesteśmy mądrzejsi o to, że do reprezentacji trzeba zatrudnić fachowca, a nie Smudę, czy Fornalika.

Tego nie wiedział Grzegorz Lato, a to kosztowało nas klęskę na Euro i prawdopodobny brak udziału na MŚ 2014.

s

18:53, jacekliberacki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
Tagi